Właśnie jestem po premierze Korsarza, ależ to był stresujący dzień! Wszyscy odczuliśmy jak trudny jest to balet, jak każda rola jest wymagająca! Wyobraźcie sobie jednak, jak wielka była radość kiedy wszystko się udało i kurtyna się zamknęła. W tym sezonie był to ostatni spektakl w Warszawie, czeka nas jeszcze Korsarz w Kozienicach 7 czerwca. :) Tymczasem na zachętę pozostawiam mini fotorelację :)
![]() |
| źródło: https://www.ballet.org.uk/production/le-corsaire/ |
Powoli zbliża się maj a z nim zupełna nowość w naszym repertuarze! Zgadnijcie co to będzie? Coś co zadowoli miłośników orientu i opowieści o piratach- balet Korsarz. Jest to sztuka luźno inspirowana powieścią Byrona o tym samym tytule. To opowieść o miłości (a jakże by inaczej w balecie... :P) pirata Konrada do niewolnicy Medory, nie będę jednak zdradzać libretta, gdyż je łatwo znajdziecie w Internecie, natomiast chciałam Wam napisać parę ciekawostek. Wiele partii z tego baletu jest pokazywanych albo na galach baletowych, albo na konkursach na całym świecie z powodu ich skomplikowania. Najbardziej charakterystyczne fragmenty to pas de deux, pas d'esclave, ogród, oraz pas de trois odalisek. Charakterystyczna podniosła muzyka została oryginalnie napisana przez Adolfa Adama. Le Corsaire miał premierę w 1856 roku w Paryżu (Theatre Imperial de l'Opera) w choreografii Józefa Maziliera. Medorę zagrała wtedy Carolina Rosati, Konrada M. Segarelli. Tańczyli przed Napoleonem III, a więc stres musiał być niemały ;)
Niestety ta wersja nie zachowała się do dziś i teraz spektakle Korsarza bazują na odtworzeniu Petipy, który odświeżył ją choreograficznie a także dodał muzykę m. inn. Leo Delibesa i Cesare Pugniego. Ta wersja została później też poprawiona aby uwypuklić role męskie (i bardzo dobrze, bo to co wyprawia Ali w swoim solo przeczy prawom grawitacji i rzuca na kolana).
Mam wrażenie, że jest to balet zupełnie popisowy, nie nastawiony na historię, a przede wszystkim na pokazanie wirtuozerii tancerzy. Być może dlatego nie leży on niektórym widzom, gdyż mniej w nim artyzmu, a więcej popisów. Uważam, że takie efekciarstwo też jest potrzebne i aż miło się patrzy, gdy artyści pokazują przeczące prawom fizyki skoki bądź trwające dłużej niż to u śmiertelników możliwe balance. Miałam przyjemność dwukrotnie oglądać wykonanie English National Ballet i byłam tak zachwycona, że zbierałam szczękę z podłogi. W dobrym wykonaniu ten balet kładzie na łopatki nawet tych, którzy z baletem nie mieli za wiele do czynienia. Niestety rzadko jest wystawiany, zapewne ze względu na to, że potrzebuje aż czterech znakomitych solistów, oraz bogatej scenografii. Także, jeśli macie okazję zobaczyć Korsarza, skorzystajcie z niej!
Na zachętę zostawiam codę po której można paść z wrażenia:
13:40
9
komentarze
Dziś na rozpoczęcie nowego tygodnia mam dla Was parę zdjęć z ostatniego spektaklu Córki źle strzeżonej. Ten balet jest szczególny pod jednym względem - zarówno dzieci jak i dorośli świetnie się na nim bawią, jest pełen komicznych gagów i zabawnych sytuacji. Z perspektywy tancerza bardzo miło się go tańczy i u wszystkich wywołuje uśmiech na twarzy, dlatego cieszę się, że w tym roku też będziemy mieli okazję go przed Wami wystawić. Spektakl już wkrótce - tj. 22 października, tymczasem zobaczcie kilka zdjęć, zrobionych przez Konrada, dzięki!
20:45
No komentarze

Już od wczoraj możemy świętować, bowiem zaczęły się Łódzkie Spotkania Baletowe! Jest to wydarzenie na skalę krajową, dzięki któremu możemy podziwiać zagraniczne zespoły i międzynarodowe gwiazdy tańca. W tym roku Teatr Wielki w Łodzi będzie gościć English National Ballet, Akram Khan Company, Acosta Danza, RUBBERBANDance group, BejingDance oraz tradycyjnie ujrzymy nową produkcję Teatru Wielkiego.
Festiwal zainaugurował spektakl English National Ballet Ballet Bold, widzowie będą mieli okazję zobaczyć również Korsarza w wykonaniu tego zespołu.
Akram Khan Company przedstawi Until The Lions,
Acosta Danza zaprezentuje Debut,
RUBBERBANDdance zatańczy VIC'S MIX,
BejingDance pokaże Beyond the Horizon,
natomiast w tym roku Teatr Wielki w Łodzi wystawi Spartakusa, miałam nieśmiałą nadzieję, że będzie to wersja "nienowoczesna", niestety będzie inaczej. Dobrze jednak, że dzięki temu festiwalowi mamy okazję w Łodzi podziwiać raz na dwa lata jakąś dużą klasyczną produkcję. Cieszę się, że akurat w Łodzi ktoś wpadł na ten pomysł by organizować ten festiwal, dzięki temu miałam okazję oglądać takie spektakle i gwiazdy jakich normalnie w naszym mieście nie można uświadczyć. Dwa lata temu gościliśmy Sylvie Guillem z pożegnalnym repertuarem (jakże się cieszę, że mogłam ją oglądać!), Les ballets de Monte Carlo - w widowiskowym połączeniu nowoczesności z Jeziorem Łabędzim, oraz Teatr alla Scalla w najbardziej popisowych i trudnych wariacjach! Cóż to była za uczta dla ducha i oczu! Do tej pory wzdycham z rozrzewnieniem na samo wspomnienie, była to najlepsza rzecz jaką widziałam na żywo. Mam nadzieję, że i w tym roku festiwal mnie czymś zaskoczy i nasyci na kolejne dwa lata oczekiwań.
Ja z tego całego zestawu najbardziej oczekuję Korsarza z Tamarą Royo i Until The Lions, a wy? ENB przyjechał z własną scenografią, co było zapewne nie lada wyzwaniem logistycznym! Ciekawostka - projektował ją Bob Ringwood znany w hollywood autor kostiumów do filmu Batman oraz Batman Returns (oba w reż. Tima Burtona).
Repertuar oraz więcej informacji o tegorocznych ŁSB możecie znaleźć tutaj: Repertuar ŁSB
13:07
No komentarze
![]() |
| źródło: Royal Opera House |
Dzisiaj napiszę parę słów o naszej nowej produkcji, którą będziecie mogli zobaczyć już 28 kwietnia w teatrze IMKA.
Córka źle strzeżona (la fille mal gardee)
Dla kogo nie: dla tych co szukają poważnej historii, katharsis i boją się ludzi przebranych za zwierzęta.
Prapremiera: Bordeaux 1 lipca 1789, Grand Théatre de Bordeaux
Wersje: córka jest jednym z najstarszych dzieł baletowych, była wielokrotnie modyfikowana na przestrzeni lat i dziś najpopularniejsze wersje to Alexandra Gorskiego wystawiona po raz pierwszy w 1903 w Teatrze Bolszoj do muzyki Ludwiga Hertla; oraz Frederika Ashtona stworzona na potrzeby The Royla Ballet w 1960 roku do muzyki Johna Lanchbery'ego.
Główne postaci:
Lise (tytułowa córka)
Colas (młodzieniec ze wsi)
Simone (matka Lise)
Alan (narzeczony Lise)
Krótkie libretto
Akcja całości rozgrywa się na wsi, publiczność wita wesoły taniec kurczaków. Niedługo poznajemy główną postać - Lise jest córką zamożnej wdowy Simone, która planuje ją wydać za mąż za niezdarnego, lecz bogatego Alana. Jednak córka nie chce nawet o tym myśleć, gdyż woli Colasa, z którym wciąż spędza czas. Matka za wszelką cenę pragnie uchronić córkę od spotkań z ukochanym jednak na każdym kroku Lise i Colas potrafią ją przechytrzyć i praktycznie na jej oczach flirtują. Matka robi wszystko by przepędzić młodzieńca, jednak przyjaciółki i kurczaki zawsze pomagają zakochanym. Alan i ojciec zapraszają Simone na piknik mający uczcić tegoroczne zbiory. Wszyscy tańczą, bawią się i rozmawiają, tylko Alan zachowuje się jak zwykle dziwacznie i biega wszędzie z parasolką. Nagle biesiadników zaskakuje burza, wszyscy uciekają w popłochu zbierając swoje rzeczy. Tylko Alan trzymający się kurczowo swojej cennej "przyjaciółki" - parasolki odlatuje porwany przez wiatr.
Lise i Simone wracają do domu, wieśniacy znoszą snopki i domagają się zapłaty. Simone ich odprawia i zostawia córkę w domu zamkniętą na klucz. Lise marzy o ukochanym i wyobraża ich dzieci. Nagle ku osłupieniu marzycielki, Colas wyskakuje ze snopków. Początkowo Lise się boczy, ale szybko mu wybacza i na dowód swej miłości młodzi zawiązują sobie nawzajem na szyi wstążki. Ponieważ zaraz ma się pojawić Alan i Simone aby podpisać kontrakt małżeński, Colas i Lise chowają się razem w szafie. Kiedy narzeczony i matka przychodzą i już mają podpisać kontrakt, Alan wpada na szafę, która otwiera się! Simone rozumie, że jej wysiłki były daremne, wygania Alana wraz z ojcem z domu i daje się udobruchać - w końcu błogosławi młodym, Lise i Colas wezmą ślub.
Ciekawostki:
- Inspiracją do stworzenia Córki był obraz Pierre-
Antoine Baudouin'a Reprymenda, który możecie zobaczyć powyżej - Rolę matki gra zwykle mężczyzna
- Córka w Royal Ballet jest tradycyjnie wystawiana w 2 aktach, jednak podczas trasy zostaje rozszerzona na 3 ze względu na skomplikowane zmiany scenografii .
- Ashton zabrał Lanchbery'ego do Lancashire gdzie oglądał występy stepowania, aby mógł znaleźć inspirację do napisania jego muzyki dla tańca trepów.
- Różowa wstążka Lise i Colasa musi być wykonana z bardzo dobrej jakości satyny i nie być śliska.
Fragmenty:
Taniec trepów
Taniec ze wstążką
Jeśli chcielibyście zobaczyć Córkę w naszej wersji, serdecznie Was zapraszam już 28 kwietnia do teatru IMKA, link do wydarzenia znajdziecie poniżej :)
23:32
1 komentarze

To jest bardzo dziwna sprawa, ale często wychodzi tak, że rzeczy zrobione spontanicznie okazują się najprzyjemniejszymi zaskoczeniami. Tak było tym razem. Turandot to opera na której mieliśmy się nie pojawić, jeszcze na ostatnim spektaklu Oniegina, kiedy koleżanka mówiła, że chce się wybrać na premierę, bo to najbardziej znane łyżwiarskie hity (jest utalentowaną łyżwiarką), nie wywoływało to u mnie żadnych emocji. Ja na operze chyba bym umarła. Nie znam się na tym i pewnie bym się męczyła... - takie były moje myśli. Kocham muzykę, moje zainteresowania muzyczne są bardzo szerokie ale nigdy nawet nie otarły się o operę (choć baletowa muzyka sprawia mi wielką frajdę).
Tak więc na Turandot mieliśmy w ogóle nie pójść. Los bywa jednak przewrotny i okazało się, że byliśmy na dwóch premierach i miałam szczęście słuchać obu obsad! Na niedzielny spektakl wybraliśmy się od tak, spontanicznie, uznawszy, że jak dostaniemy bilet to świetnie, jak nie, to trudno. Udało się i choć siedzieliśmy w ostatnim rzędzie na balkonie (ostatnie bilety, co za szczęście!), nie żałuję, że pojechaliśmy. Miałam dzięki temu ogląd na całość sceny, ale nie widziałam mimiki i gry aktorskiej. Mimo to, kiedy skończył się pierwszy akt, myślałam, że umrę ze złości. Dlaczego przerywacie?! Ja chcę więcej tej mrocznej historii! Nie przerywajcie mi tej okrutnej baśni, nie teraz! Nie chcę przerwy, bo moje uczucia się rozwieją i wyblakną przy small talku na korytarzu. Byłam pod wielkim wrażeniem i wzruszeniem. Dobrze jednak słyszałam, że to była premiera jakiej nie było w TW od lat.
![]() |
| fragment scenografii |
Jakże mnie zaskoczyło po pierwsze to, że się nie nudziłam ani chwili, po drugie, że operę da się lubić. Ciężko mi ocenić kunszt artystyczny solistów, ale dla mnie obie premierowe obsady były fantastyczne. Nie znam się zupełnie na operze, jednak myślę, że jeśli chcecie się z operą polubić, to Turandot jest strzałem w dziesiątkę. Na niedzielnej premierze miałam zaszczyt słuchać Lilli Lee w roli Turandot i Charlesa Kim'a jako Kalafa. Zachwycili mnie na tyle, że postanowiłam pójść na kolejną środową premierę. Lilla Lee oczarowała mnie głosem, niestety siedziałam zbyt daleko by ocenić jej wyraz artystyczny, jednak głos sam wystarczył mi do tego by mnie wzruszyć i zachwycić. Pięknie śpiewała też Dorota Wójcik jako niewolnica Liu. Na drugiej premierze oczarowała mnie Jee Hye Han jako Turandot, James Lee jako Kalaf. Jee wydawała mi się bardziej ekspresyjna niż Lilla ale być może to dlatego, że siedziałam już bliżej i mogłam dostrzec grę aktorską. Lilla wydała mi się zimna jak sopel lodu, co może też pasuje do roli Turandot. No bo właśnie... o czym to wszystko jest?
Turandot w skrócie jest baśnią o księżniczce, która aby ustrzec się przed ślubem, poddaje próbie zagadek kandydatów do jej ręki. Ten, kto odgadnie trzy zagadki będzie mógł wziąć ją za żonę, jednak jeśli mu się nie powiedzie czeka go śmierć. Akt pierwszy rozpoczyna już nocna scena stracenia młodego perskiego księcia, który był kolejnym pretendentem do ręki księżniczki. W trakcie tej sceny poznajemy starca i niewolnicę (Liu). Okazuje się, że wśród tłumu znajduje się również nieznany książę (Kalaf) będący synem starca. Po krótkiej chwili radości ze spotkania ojca i syna, następuje egzekucja i wtedy książę pragnie ujrzeć oblicze okrutnej tyranki skazującej młodzieńców na śmierć. Oczywiście, kiedy tylko jego wzrok dosięga mrocznej damy, wiadomo, że podzieli los innych śmiałków. Chłodny powab księżniczki oczarowuje i jego i mimo usilnych próśb ojca i (zakochanej w nim) Liu, pragnie stanąć do próby zagadek. Reszty nie będę zdradzać musicie zobaczyć sami :)
Co do samego spektaklu - jest bardzo ciekawa scenografia, wielkie monolityczne skały, efektowne mosty, piękna gra świateł i symbolika kolorów (biały i czerwony). Kostiumy nie podobały mi się, były trochę nijakie, może poza koroną Turandot (przypominającą słońce lub aureolę) i jej czerwonymi szatami. Scenografia naprawdę oddaje wspaniały nocny i mroczny nastrój, natomiast scena Kalafa odchodzącego powoli w krwistą tarczę księżyca zapadnie mi w pamięci na bardzo długo. Szkoda tylko, że na następnych spektaklach nie będzie już premierowych obsad. Gwiazdy zaproszono jedynie na trzy premiery w maju.
Serdecznie polecam Wam ten spektakl, naprawdę jest to premiera jakiej nie było od dawna!
22:50
No komentarze

Chociaż "Motyl" już za nami, postanowiłam stworzyć małą galerię zdjęć, może zachęcą Was do zobaczenia spektaklu.W tym sezonie niestety nie zagramy już Papillona, ale być może w przyszłym? Z tego co wiem przypadł do gustu publiczności, więc może spotkamy się razem w teatrze? :)










21:03
No komentarze
Tutu Mansion. Obsługiwane przez usługę Blogger.






































